Wystawa prac uczestników warsztatów AUTENTYZM. Historie rodzinne.

Otwarcie wystawy 5 lipca godz. 18:00
Czas trwania: 5 – 13 lipca
Menora InfoPunkt / pl. Grzybowski 2

Kto jest naszym rodzinnym bohaterem? Mama, tata, siostra, babcia, dziadek, prababcia, siostrzenica, teściowa, szwagier a może ty? Czy wiesz co robili i gdzie mieszkali Twoi przodkowie 100 lat temu? Czy jesteś do nich podobny? Po kim odziedziczyłeś swoje cechy i zainteresowania?

Z tymi pytaniami zmierzyli się uczestnicy warsztatów „AUTENTYZM. Historie rodzinne.”, szukając wśród swoich bliskich rodzinnych bohaterów. Warsztaty były także miejscem spotkania dorosłych osób ze spektrum autyzmu z osobami neurotypowymi i wzajemnej twórczej wymiany myśli.

Podczas części genealogicznej warsztatów, pod okiem genealoga Wojtka Konończuka, uczestnicy tworzyli krok po kroku drzewa genealogiczne swojej rodziny. Szukali informacji i pamiątek, aby odtworzyć życiorysy swoich przodków. Agnieszka Pajączkowska (kulturoznawczyni, animatorka kultury, fotografka) pokazała uczestnikom, jak przy pomocy fotografii budować narrację o bohaterze
i szukać połączeń pomiędzy materiałami archiwalnymi i współczesnymi.

Efekt kilkumiesięcznych poszukiwań prezentujemy na wystawie w Menora InfoPunkt przy Placu Grzybowskim od 5 do 13 lipca. Każdy z uczestników przedstawił swojego bohatera w zupełnie inny sposób, podkreślając tym samym wyjątkowość każdego z nich. Wystawa stanowi pretekst do zastanowienia się nad własnymi korzeniami i relacjami z bliskimi, a także tym, ile tak naprawdę wiemy o członkach naszych rodzin i ile informacji na ich temat jesteśmy w stanie odnaleźć. Warto chociaż na chwilę wcielić się w detektywa i odkryć swoje rodzinne historie. Podróż w czasie może okazać się fascynującą przygodą, dzięki której możemy kształtować swoją tożsamość.

Realizacja warsztatów była elementem projektu Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” realizowanego w partnerstwie z firmą SANOFI i Dobre Pomysły „ę”, finansowanego ze środków firmy SANOFI.

Historie Rodzinne. Relacja z piątego warsztatu.

Piąty warsztat obejmował kolejne spotkanie z Agnieszką Pajączkowską, czyli skupiał się mniej genealogii, a bardziej na fotografii. Jak zawsze, wszystko odbyło się według uzgodnionego planu. Najpierw ruszyliśmy do omówienia ćwiczeń związanych z pracą domową, która było przesłanie naszych zdjęć z dzieciństwa, z jakiegoś ważnego wydarzenia w naszym życiu oraz zdjęć krewnego, na którego historii chcielibyśmy się skupić.

Na początku zgadywaliśmy, kto znajduje się na wyświetlanym zdjęciu i staraliśmy się na podstawie otoczenia, przedmiotów lub samego zdjęcia, na zdjęciu datować okres jego powstania. Po udanym wytypowaniu, bohater fotografii opowiadał nam, z jakiego wydarzenia zdjęcie pochodzi i naświetlał sytuację jego powstania. Ćwiczenie bardzo ciekawe i niosące dużo radości – idealne na rozgrzewkę. Agnieszka zaproponowała nam też fotografowanie się na tle archiwalnego zdjęcia.

Wchodząc do sali – może z powodu lekkiego spóźnienia, nie zauważyliśmy, że na jej końcu rozwieszone są wydrukowane na tle białych kartek zdjęcia naszych przodków. Kolejnym ćwiczeniem było ich obejrzenie i wymyślenie pytań do fotografii i bohaterów, które przedstawiały. Pojawiły się wśród nich m.in.: „Czy to zdjęcie do dokumentów?”, „Czy czułaś się w tym momencie bezpiecznie?”, „Ile słodzisz?”, „Czy była to wycieczka rodzinna?” – granicą kreatywności w tym zadaniu była wyłącznie nasza wyobraźnia.

Po chwili dowiedzieliśmy się, czemu to miało służyć. Kolejnym ćwiczeniem było bowiem opowiedzenie historii naszego przodka – bohatera, m.in. za pomocą odpowiedzi na pytania, które stawialiśmy wspólnie. Często stanowiły cenną wskazówkę! Nasze opowieści były nagrywane na dyktafon i posłużą za tło dźwiękowe do prezentacji zdjęć. Opowieść miała ramy czasowe: 60 sekund. Wnioski po tym zadaniu nasunęły się same – każdy ma swój niepowtarzalny styl opowiadania, każdy zwraca uwagę na inne aspekty życia swojego bohatera. Niektórzy skupili się na czystych faktach i przedstawiali postać jakoby w punktach, niektórzy podeszli do tematu bardzo emocjonalnie i ważniejsze dla nich było kim był ich bohater, niż kiedy i gdzie żył. Tak samo, jak różne były nasze opowieści, tak różne będą nasze zadania domowe. Agnieszka wyśle nam je mailem – powinny rozwinąć to, co już możemy przedstawić, bo każdej przecież postaci należy się podejście indywidualne…

Opracował Krzyk, sfotografowała Ania.

Historie Rodzinne. Relacja z trzecich warsztatów

Kolejny warsztat za nami – we wtorek ponownie spotkaliśmy się z Wojtkiem, który w pasjonujący sposób wprowadzał nas w tajniki genealogii.

Na wstępie krótko podsumowaliśmy nasze wcześniejsze spotkanie i sprawdziliśmy prace domowe z poprzednich warsztatów (mieliśmy wypełnić drzewa genealogiczne naszych rodzin do trzech pokoleń wstecz). Zgodnie przyznaliśmy, że pierwsze narzędzie, które poznaliśmy – czyli wywiad z najbliższymi – przynosi wiele zaskakujących informacji, których do tej pory nie znaliśmy. Są to nie tylko daty urodzin i śmierci, ale również ciekawe historie z życiorysów naszych babć czy pradziadków. Jednocześnie, każdy wskazał jakieś luki w wiedzy na temat swojej rodziny, które nie były mu dotąd znane. Rozmawialiśmy też o tym, co przyniosło nam najwięcej trudności. Każdy podszedł do pracy domowej sumiennie – niektórzy w swoich poszukiwaniach korzeni „dotarli” aż do XVIII wieku; inni postawili na odległość – w opowieściach przewinęła się m.in. czeska Praga i białoruski Mińsk.

Następnie Wojtek opowiadał nam o swoich doświadczeniach związanych z genealogią i poszukiwaniem źródeł informacji. O tym, że nie ma źródeł czy faktów „mniej istotnych” i że warto szukać kontaktu do dalszych krewnych czy nawet osób spoza rodziny, bo czasem oni wiedzą więcej niż sami „zainteresowani”. Warto dopytywać o czasem błahe, mało ważne fakty i wszystko zapisywać – na przykład w formie nagrań na dyktafon. Genealogia to składanie puzzli, które niekiedy pozornie zupełnie do siebie nie pasują.

Kolejnym punktem programu była analiza dokumentów historycznych – metryk (te z XIX wieku często mają informacje o zawodach krewnych, imionach rodziców lub wskazują nazwiska chrzestnych), zdjęć (z tych należy „wyciskać” ile się da. Umieszczone na nich daty, nazwiska, nazwy zakładów fotograficznych, architektura w tle, czasem ubrania – to wszystko może stanowić dla nas właściwy trop do dalszych poszukiwań), przedmiotów należących do krewnych (trzeba zwracać uwagę na znajdujące się na nich naklejki, listy przewozowe, punce czyli dawne „loga” warsztatów, fabryk, zakładów).
Takie informacje często są ogromnie przydatne w naszej „detektywistycznej pracy” i bardzo często są cenną wskazówką dla innych poszukiwaczy, którzy w danej dziedzinie mają wiedzę większą niż my (tu Wojtek wspomniał o społeczności genealogów na forach internetowych, którzy bardzo chętnie sobie pomagają). Ważnymi miejscami poszukiwania historii przodków są też cmentarze, kościoły, urzędy czy biblioteki – to największe archiwa „wiedzy zapisanej”.

Po krótkim wykładzie przeszliśmy do ćwiczenia polegającego na tym, że kilkoro z nas wskazywało jakąś osobę ze swojej rodziny i podawało informacje na jej temat, a my próbowaliśmy dawać wskazówki, jakie kroki powinien podjąć, aby o tej osobie dowiedzieć się jeszcze więcej. Czy lepiej porozmawiać z jakimś krewnym z którym jeszcze nie rozmawiał, czy udać się do kościoła i sprawdzić metrykę takiej osoby, czy poszukać informacji w miejscu, gdzie wskazana osoba studiowała? Taka burza mózgów przyniosła górę nowych pomysłów.

Na zakończenie spotkania otrzymaliśmy pracę domową – mamy sfotografować ciekawy przedmiot z rodzinnego domu (np. rodzinną pamiątkę, dokument, fotografię), który jest starszy niż my – i zdjęcie przesłać mailem na skrzynkę kontaktową Autentyzmu (info@autentyzm.pl) do 24 kwietnia.
Już nie możemy doczekać się kolejnego warsztatu – spotykamy się znowu we wtorek 25 kwietnia.

1

3

4

5

Historie Rodzinne. Relacja z drugich warsztatów

Podczas rozmów o przodkach i uzupełnianiu drzew genealogicznych naszych rodzin napotkamy fotografie, dokumenty, wycinki, przedmioty. Pamiątki i przedmioty przechowywane w domach kryją niezwykłe historie o poszczególnych członkach rodziny. Niektóre stoją wyeksponowane na półkach, niektóre czekają na swoje odkrycie w pudełkach schowanych gdzieś na strychu.

Zatem jak można opowiadać zdjęciami historię swojej rodziny? Na to pytanie szukaliśmy odpowiedzi podczas drugiego warsztatu w ramach projektu AUTENTYZM. Historie rodzinne.

W przygotowaniu do poszukiwań pomagała nam Agnieszka Pajączkowska, która opowiedziała jak korzystać z naszych skarbów i jakie techniki fotograficzne do ich obróbki można wykorzystać. Zwróciła też uwagę na to w jaki sposób współcześnie możemy opowiadać historie naszych krewnych poprzez fotografie. Największe zaciekawienie wzbudziły refotografie, czyli odtwarzanie współcześnie kadrów ze starych fotografii. Jak zmienił się mój blok w którym od pokoleń mieszka moja rodzina? A także szukanie cech wspólnych z członkami rodziny. Czy na zdjęciach przodków znajdę kogoś z podobnym nosem do mojego?

W ramach ćwiczeń każdy z uczestników wykonał kompozycje z przedmiotów, które miał przy sobie. Zdjęcia kompozycji wyświetliliśmy na rzutniku i wspólnie staraliśmy się odpowiedzieć na pytanie: Co przedmioty mówią o danej osobie. Okazało się, że kilka przedmiotów może opowiedzieć o tym czy jesteśmy podróżnikami, majsterkowiczami, miłośnikami sztuki lub komunikacji miejskiej, czy też melomanami. Była to też okazja do lepszego poznania siebie nawzajem.

O czym pamiętać wykonując porter? W tym ćwiczeniu fotografowana osoba sama decydowała w jaki sposób chciałabym zostać pokazana. Na zdjęciu każdemu towarzyszył rekwizyt – rama. Każdy mógł zdecydować czy chce być w centrum ramy, poza nią, jaką część ciała chciałby wyeksponować. Najważniejsze było aby zdecydować jak lubimy siebie oglądać na zdjęciach. Portrety były też naszym pierwszym zdjęciem, który umieściliśmy w teczkach.

Na kolejną przygodę z fotografią będziemy musieli poczekać do 5 maja, kiedy to spotkamy się ponownie z Agnieszką Pajączkowską.

Pierwszy warsztat „AUTENTYZM. Historie rodzinne.”

Ostatniego dnia lutego 2017 r., miał miejsce pierwszy warsztat w ramach projektu „Autentyzm. Historie rodzinne”. Jechaliśmy na niego z dość dużym dreszczykiem emocji, z subtelną dawką niepewności i szczyptą ekscytacji przed poznaniem nowych osób oraz przed zadaniami, które zostaną nam przedstawione.
Na początku zaskoczyła nas punktualność uczestników i szybkość z jaką „przełamaliśmy pierwsze lody” w naszej, jakże zacnej, 16-sto osobowej grupie.
Zaczęliśmy od wspólnego ustalenia i spisania „kontraktu zachowań” na warsztatach, aby przebiegały one bez zakłóceń i aby każdy czuł się na nich swobodnie.
Następnie przeszliśmy do zabawy integracyjnej w wylosowanych parach. Otrzymaliśmy zadanie polegające na przeprowadzeniu wywiadu z partnerem i wypełnieniu na jego podstawie krótkiego kwestionariusza osobowego, który oprócz pytań o nas samych, zawierał również odniesienia do naszych przodków lub najstarszych posiadanych w rodzinie przedmiotów. Zebrane informacje odczytane przez każdego uczestnika warsztatu, pozwoliły nam na lepsze zapoznanie grupy i wytyczyły pierwsze szkice ścieżki którą będziemy podążać na naszych spotkaniach.

Dalej głos zabrał Wojtek nasz genealogiczny guru. Przedstawił nam podstawowe zasady i narzędzia wykorzystywane przy pracach badawczych więzi rodzinnych, zachęcał nas do przygody z genealogią. Każdemu z nas przydzielił pracę domową, która polega na wypełnieniu drzewa genealogicznego naszych rodzin do trzech pokoleń wstecz (imiona, nazwiska oraz daty urodzin i zgonów). Z pomocą w tym ćwiczeniu przyjdą nam najprostsze narzędzia każdego poszukiwacza korzeni – wywiad z członkami naszych rodzin lub ich znajomymi.

Czekamy na kolejny warsztat.